Category

O matko i córko

Category

Ze znalezieniem idealnych kosmetyków pielęgnacyjnych nigdy nie jest łatwo. Zarówno moja skłonna do łuszczenia się i trądzikowa cera, która nadal przechodzi hormonalną burzę po ciąży jak i delikatna łatwo przesuszająca się niemowlęca skórka Majki, wymagają kosmetyków, które zapewnią nam odpowiednie nawilżenie i ochronę. Metodą prób i błędów nareszcie trafiłam na odpowiednie produkty, które w pełni sprostały naszym oczekiwaniom. Poznajcie naszych faworytów: DERMEDIC  Pierwszą styczność z Dermedic miałyśmy jeszcze podczas pobytu w szpitalu. W upominkowym Niebieskim Pudełku, które otrzymałam od położnych tuż po urodzeniu Majki wśród m.in. poradników, pełnowartościowych produktów i próbek znalazło się masełko Linum Emolient z serii baby Dermedic. I… Od razu je pokochałam! Już wyjaśniam dlaczego… Masło intensywnie natłuszczające do twarzy i ciała Nie koloryzując – dwieście dwadzieścia pięć gram kosmetyku idealnego dla niemowląt. Skutecznie pielęgnuje, wzmacnia oraz odżywia delikatny naskórek dziecka. Łagodzi i koi stany zapalne w tym świąd, podrażnienia. Masło posiada cudowny, delikatny zapach. Lekka konsystencja kosmetyku ułatwia rozprowadzanie…

Latami marzyłam o dziecku. Niepohamowanie pragnęłam zostać matką, nosić przez dziewięć miesięcy krągły, uroczy brzuszek, spełnić się, udowodnić swoją kobiecość poprzez poród siłami natury i… By urodzoną istotką była córeczka. I choć moje oczekiwania w stosunku do ciąży nieco minęły się z rzeczywistością, gdyż nie byłam tak żwawa, promienna i piękna jak ciężarne kobiety z reklam, mój jakże cenny brzuszek przypominał nie tyle piłeczkę, co przerośniętego arbuza (głównie przez rozstępy), a rozwiązanie mimo chęci zakończyło się cesarskim cięciem, to największe z moich marzeń właśnie zostało spełnione – mam córkę. Na wieść o ciąży zareagowałam bardzo pozytywnie. Nie było dla mnie wielce istotne jakiej płci będzie istotka, która żyła pod mym sercem, wiedziałam, że bez względu na wszystko będę ją bezgranicznie kochać. Liczyło się przede wszystkim jej zdrowie. Do czasu nim poznaliśmy wraz z mężem płeć mianowaliśmy naszą dziecinkę „Fasolką”. I mimo, że tak na prawdę fasolką była dosłownie przez chwilę, nazywaliśmy ją…

Dzień dobry, jestem Maja. Urodziłam się zdrowa jak rybka 21 grudnia 2017 roku o godzinie 7:50. Ważyłam całe 4300 gram i mierzyłam 59 centymetrów. W brzuszku mamy było mi bardzo dobrze, mieszkałam tam niemalże dziesięć miesięcy! Niechętnie wybierałam się na ten świat. Podsłuchiwałam kilkakrotnie wielkie odliczania rodziców do moich narodzin. Koniec listopada, szósty, ósmy, a następnie dziewiąty dzień grudnia… Choć frywolnie fikałam w brzuszku, nie dawałam oznak na to, że wkrótce się pokażę. Chciałam zrobić spragnionej mnie rodzinie psikusa. Każdy dzień był niecierpliwym oczekiwaniem na moje narodziny, a kiedy najmniej się mnie spodziewano… przybyłam! Ależ wszyscy się zdziwili! Cóż… Ja również. Kiedy wtulona w pępowinkę smacznie spałam sobie pod serduszkiem mojej mamy, nieproszony pan doktor wdarł się znienacka do mojego mieszkanka i zmusił mnie do wyjścia. Byłam iście oburzona, ale cóż mogłam poradzić… Na zewnątrz było zimno, jasno i głośno. Byłam przestraszona, ale szybko poznałam mamusię i tatusia i… Bardzo spodobało mi…