Karmienie piersią – błogosławieństwo vs. przekleństwo? | Lactosan mama

Przez okres ciąży najbardziej obawiałam się jednej rzeczy i wcale nie chodziło o poród i ból z nim związany. Bałam się karmienia piersią. „To leży w naszej naturze” – mówili, „Zobaczysz, że to pokochasz” – obiecywali. Wszelkie zapewnienia ze strony doświadczonych mam absolutnie do mnie nie trafiały. Wiedziałam, że tego nie chcę.

Karmienie piersią: tak czy nie?

Zbliżając się do dnia porodu starałam się nie myśleć o rodzaju karmienia, jakiego się podejmę. Wiedziałam, że chcąc dobra mojej córki powinnam skłaniać się ku przystawienia jej do piersi, ale ja w żadnym wypadku nie czułam się ssakiem. Na samą myśl czułam swego rodzaju zniesmaczenie. Mój poród jednak nie odbył się w sposób naturalny. Niespodziewana cesarka na cito nie pozwoliła mi się nad tym zastanowić, skupiłam się tylko i wyłącznie na Majce. Gdy usłyszałam pierwszy krzyk mojej jakże długo wyczekiwanej córeczki, kiedy ją ujrzałam, w mojej głowie przeszło tornado. Wszystkie dotychczas wyznawane wartości się przeszufladkowały.

Nie bałam się tego, jak będę funkcjonować po cesarce. Nie bałam się tego, czy będę taką matką, jak podpowiadała mi moja wyobraźnia. Nie bałam się tego, czy szybko wrócę do formy, czy pożegnam się z kilogramami i rozstępami… Jedne obawy odeszły w zapomnienie na rzecz drugich. Nagle na czele moich obaw stanęła ona – MAJA. Bez względu na cenę pragnęłam jej dobra. Kiedy moja operacja dobiegła końca i zostałyśmy przewiezione na salę, bez wahania zgodziłam się na przystawienie do piersi. Nie czułam się pewnie, wstydziłam się, ale świadomość, że tego właśnie potrzebuje Majka było silniejsze.

Początki były trudne… Oczekiwanie na pokarm i jakże męczący nawał nie należały do przyjemności, ale nie poddałam się. Od 8 miesięcy karmię piersią. Jestem dumną matką karmiącą, jestem spokojna o prawidłowy rozwój mojej córki i odpowiedni przyrost masy ciała. Obie jesteśmy szczęśliwe, mamy silną więź i… Przyznaję – uwielbiam karmić piersią!

Zalety karmienia piersią:

  • naturalna metoda karmienia,
  • oszczędność pieniędzy,
  • wygoda,
  • lepszy sen (bez wstawania by przygotować mleko),
  • wspomaganie odporności dziecka.

Wady karmienia piersią:

  • rozstępy,
  • nawały i zapalenia,
  • wycieki pokarmu,
  • dieta (alkohol, kofeina),
  • ból, rany przy karmieniu ząbkującego bobasa.

 

I choć moje nastawienie się zmieniło, tak wiem, że nie u każdej kobiety jest to możliwe. W obecnych czasach w szpitalach, a nawet mediach panuje wszechobecny laktoterror, którego absolutnie nie popieram. Sama czułam się pod presją jeszcze przed porodem, gdy ktoś próbował na siłę przekonać mnie do karmienia naturalnego wmawiając mi, że jeśli nie przystawię córki do piersi wyrządzę jej krzywdę, zaburzę nasza więź, zniszczę odporność… Guzik prawda! Zasada jest jedna: szczęśliwa mama = szczęśliwe dziecko (i odwrotnie).

Nie ważne zatem jak karmisz swą pociechę, grunt, że karmisz ją z miłością!

Lactosan mama

Moim skrytym marzeniem jest by karmić Majkę naturalnie do ukończenia roczku. By zatem utrzymać laktację wspomagam się suplementem diety Lactosan mama, który składa się wyłącznie z naturalnych składników.  Opakowanie zawiera czternaście saszetek, zawierających składniki takie jak: owoc kopru włoskiego, liść melisy, ekstrakt ze słodu jęczmiennego oraz beta glukan. Już po kilku dniach stosowania suplementu odczułam poprawę laktacji. Smak może nie do końca trafia w moje gusta, lecz z owsianką czy smoothie komponuje się całkiem nieźle (lactosan mama można spożywać zarówno z wodą, jak również mlekiem, jogurtem, sokiem, a nawet ulubionym smoothie). Cena specyfiku jest bardzo przystępna – wynosi około 20 złotych. Produkt spełnia swoje zadanie, oraz moje oczekiwania. Dodatkowo wraz z Lactosanem otrzymałam uroczy brelok Batyckiego. Serce w pudrowo różowej barwie z logo Lactosanu i bursztynem idealnie zdobi moją torebkę 🙂

 

 

Znalezione obrazy dla zapytania lactosan mama logo