To koniec. Jestem wolna, wolna…

Decyzję podejmowałam od niemalże dwóch lat. Nie umiałam powiedzieć: „To koniec”. Bałam się zostać sama, czułam, że bez niego sobie nie poradzę, bez niego będę nikim. Moja niezwykle silna zależność od niego doprowadziła mnie do wniosku, że kiedy się go pozbędę, stanę się mniej wartościowa, stracę to, na co pracowałam tak długo. Tak po prostu… 

Spotkałam na swej drodze kilku pomocnych ludzi, którzy pomogli mi wziąć się w garść i wdrożyć w życie od dawna planowane odejście. I nareszcie udało się. Jestem wolna.
Mimo tego, że usilnie pragnęłam odciąć się raz na zawsze, nie żywię dziś względem niego żadnych negatywnych uczuć. Mile wspominam naszą relację, stawianie pierwszych kroczków w drodze ku spełnieniu marzeń. Wbrew wszelkim pozorom, to była dobra współpraca.

Nie,  nie piszę o żadnym mężczyźnie. Piszę o blogspocie – platformie, na której zaczęłam swoją przygodę z blogosferą. Dojrzałam do tego, by zrobić kolejny krok na przód. Kolejny krok ku spełnieniu wymarzonych celów. Tak oto przeniosłam się na osobistą domenę: księżycovą-pe-el.

Z uśmiechem na ustach wspominam samą siebie, która dosłownie dwa lata temu mówiła uparcie, że na zawsze będzie wierna swojej pierwszej platformie, że nie potrzeba jej zbędnego kombinowania… Cóż, z biegiem czasu i wraz z rozwojem bloga rósł apetyt na podnoszenie poprzeczki. Potrzebowałam odmiany, czegoś, co znów popchnie mnie dalej. Co doda mi siły, motywacji, weny…

Udało się. Witam Was w mym nowym azylu 🙂

img_0590

img_0592