Marzenia kontra dziecięce pragnienia

Niezależnie od wieku, płci czy charakteru jestem przekonana, że nie ma na świecie człowieka, który nigdy nie hodował w swoich myślach cichutkich pragnień, które potocznie nazywamy marzeniami. Chcąc nie chcąc marzenia nam towarzyszyły i zawsze będą obecne w naszym życiu – zdaje się, że tak już jesteśmy zaprogramowani. Jesteśmy ich zwyczajnie głodni.

Która kobieta będąc jeszcze dzieckiem nie marzyła o swoim księciu z bajki, którego zadaniem było bronić ją przed wszelakim złem i za którego wyjdzie za mąż zakładając na siebie najpiękniejszą śnieżnobiałą suknię, wyglądając niczym prawdziwa księżniczka?

 

Oczekiwania…

Jeszcze kilka lat temu, marzyłam niepohamowanie o tym, by zakończyć edukację i dołączyć do świata dorosłych. Wyobrażałam sobie, jak będzie wówczas wyglądać moje życie. Rankiem śniadanie i kawa w łóżku u boku najprzystojniejszego faceta na Ziemi, następnie fitness w celu utrzymania idealnej figury. Później spędzenie maksymalnie ośmiu godzin w wymarzonej pracy. Po pracy mój mężczyzna miał przyjeżdżać po mnie chevroletem impalą 67′ i zabierać mnie na obiad do ekskluzywnej restauracji.

Wieczory przeznaczone miały być na relaks w pięknie urządzonym mieszkaniu. Weekendami obowiązkowo wyjazdy do dużych miast, nocowanie w hotelach, kino, wyjście do klubu dyskotekowego, spotkania z przyjaciółmi, romantyczne kolacje przy świecach i gorące kąpiele wśród płatków róż. Miałam wydawać swoje książki, robić kolejne tatuaże, farbować włosy na tęczowe kolory, podkreślać usta głęboką karmazynową szminką, pływać w lazurowych wodach, skakać na bungee, latać samolotami, poznawać codziennie nowych ludzi i mieć niewyobrażalnie mnóstwo pieniędzy…

 

Rzeczywistość

Dziś oczywiście sprawy znacznie odbiegają od mojego scenariusza sprzed kilku lat i przyznam się z czystym sumieniem, że niezmiernie mnie to cieszy. Musimy być świadomi tego, że marzenia, a ich realizacja to dwie odmienne rzeczy. Jeśli chcę urzeczywistnić moje marzenie to je najzwyczajniej w świecie spełniam. To nic trudnego. Obecnie jestem szczęśliwą kobietą żyjącą u boku najwspanialszego mężczyzny pod słońcem. Jestem zadowolona z pracy. Niebawem stanę przed ołtarzem w białej sukni. Jestem w trakcie pisania własnej książki. Zrozumiałam też, że nie potrzeba mi fejmu i pieniędzy, których niegdyś sądziłam, że tak niesamowicie mi brakuje. Szczęście tkwi w małych rzeczach. I należy mieć na uwadze, że to my decydujemy o tym, które marzenia chcemy spełniać, a które lepiej zachować w myślach jako niewinne dziecinne pragnienie.