SKIN COACHING – już w Polsce! | Janda, Repechage

Przez kilka dobrych lat bezmyślnie obławiałam się wszelkimi możliwymi kosmetykami. Były to produkty zarówno typowo pielęgnacyjne jak również zaliczające się do tzw. kolorówki – sfery makijażu. Mój instynkt zazwyczaj nie skupiał się na marce, cenie czy składzie produktu. W tej kwestii byłam (czasem wciąż jestem) próżną sroczką, która biegała za ładnymi opakowaniami, kuszącym zapachem i rzecz jasna zapewnieniem producenta o jego spektakularnych rezultatach już po pierwszym użyciu (w które nadal naiwnie wierzę…). Wraz z upływem czasu zdałam sobie sprawę, że mój instynkt niestety bywa w tej sprawie zawodny. Wiele kosmetyków zamiast dodawać mi owych cudowności zdecydowanie osłabiały kondycję mojej skóry. Jako że świat kosmetyków jest mi bliski, postanowiłam zacząć uzupełniać moją wiedzę na ten temat. Czytam poradniki urodowe, sprawdzone artykuły w sieci, od czasu do czasu tworzę bezpieczne domowe kosmetyki… Jednak jakiś czas temu odkryłam totalną nowość – SKIN COACHING! 

 

Skin Coaching – to innowacyjne połączenie specjalistycznej wiedzy o skórze i jej potrzebach. Dziedzina ta zajmuje się doborem odpowiednich nawyków dotyczących pielęgnacji skóry oraz stosowania właściwiej diety poprzez dostarczanie odpowiednich składników. 

 

Pierwszą skin coach (tzw. trenerką skóry) w Polsce jest Bożena Społowicz – autorka bloga Skin Coach oraz książki „SKIN COACH. Twoja droga do pięknej i zdrowej skóry.

Od autorki: „Czy wiesz, że aby mieć piękną i zdrową skórę, powinnaś jeść ciepłe śniadania? „Jak to? Przecież o skórę dbają kosmetyki”, pomyślisz. A jednak!

„Skin Coaching radykalnie zmieni twoje myślenie o własnej skórze. Napisałam tę książkę, bo zauważyłam, że zbyt wiele kobiet pogodziło się z faktem, że ich cera jest i pozostanie niedoskonała. Nie musi tak być! Pomogę ci zadbać nie tylko o twoją skórę, ale także o zdrowie i samopoczucie. Nauczę cię, jak odpowiednio pielęgnować cerę i nie wydać fortuny. Powiem, co jeść, by spowolnić starzenie skóry. Doradzę, jak zredukować zawartość kosmetyczki nawet o 90%, i sprawię, że bez makijażu będziesz wyglądać pięknie.
Gotowa na rewolucję w rytmie słow? Bez obaw! Ty i twoja skóra będziecie zachwycone.”

Bożena Społowicz, Skin Coach

Znalezione obrazy dla zapytania skin coach

 

Gdy tylko „przestudiuję” tą perełkę poznacie moją szczerą opinię na jej temat!

Tymczasem przedstawiam ostatnio przetestowane kosmetyki: Krem na dzień dobry i dobranoc od firmy Janda, oraz peeling z morskimi substancjami aktywnymi w aplikatorze od Repechage. 


Krem na dzień dobry i dobranoc 30+ Janda

2 Choć do trzydziestki brakuje mi jeszcze siedem lat, ze smutkiem przyznam, że moja skóra ma tendencje do starzenia. Przypuszczalnie spowodowane jest to tym, że od dziecka uciekałam jak najdalej od jakichkolwiek kremów. Nie znosiłam nakładać na twarz kosmetyków. Parskałam ze złości gdy włosy kleiły mi się do nakremowanej skóry, kiedy była lepiąca się i świecąca od nadmiaru użytej mazi. Kremów tak na prawdę używam od osiemnastego roku życia. Naturalnie nie przykładałam jak dotąd wagi do tego jakie jest ich działanie czy też skład, ale ładnie pachniały i szybko się wchłaniały – czego chcieć więcej? No właśnie… Owo „więcej” wyszło z czasem. Nie powiem, że będąc dwudziestokilkuletnią dziewczyną mam pomarszczoną twarz, natomiast zmarszczki mimiczne są wyraźnie zarysowane. Prócz tego mam skórę mieszaną. Część okolic jest tłusta, trądzikowa, natomiast pozostałość jest skłonna do przesuszania, a nawet łuszczenia. Niezbyt ciekawe połączenie 🙂 Przedstawicielka firmy Jand3a poleciła mi krem 30+ do stosowania zarówno na noc jak i na dzień. Jako że moje dotychczasowe kremy osiągają poziom „denko”, postanowiłam go przetestować. Otrzymałam go w eleganckiej torbie podarunkowej otulonej
kobiecą, czerwoną wstążką. Wewnątrz torebeczki znajdował się pełnowymiarowy krem oraz dwie saszetki maseczek do twarzy. Krem zapakowany został w równie eleganckie, solidne tekturowe opakowanie. Produkt został zamknięty w szklanym, przyciemnianym słoiczku o pojemności 50 ml. Jego konsystencja jest lekka, aksamitna. Posiada bardzo delikatny, toaletowy zapach – tak, jak lubię 🙂 Jego działanie polega głównie na redukcji drobnych zmarszczek, szorstkości oraz zminimalizowania wydzielanego sebum. Po 2 tygodniach stosowania kosmetyku muszę przyznać, iż spełnia on swoją rolę. Moja skóra stała się sprężysta, wygładzona, zmarszczki mimiczne (głównie na czole) znacznie się zmniejszyły, moja skóra jest nawilżona lecz bez efektu świecenia. Krem jednocześnie dogłębnie odżywia skórę i ją matuje. Dzięki niemu moja twarz wygląda na wypoczętą, zdrowszą i przede wszystkim gładszą!

Kosmetyk spełnił wszystkie moje wymagania! Polecam! 

Kup Krem! (cena: 46,00)


 Peeling Rapidex z morskimi substancjami aktywnymi w aplikatorze Repechage

1

To, że zmagam się z trądzikiem nie jest nowością. Objawia się on u mnie w niezwykły sposób – występuje tylko po prawej części twarzy oraz zaczął się dość późno – po dwudziestym roku życia. Stosowałam już wiele maści i leków, które faktycznie działały, ale niestety tylko tymczasowo. Firma Repechage zaproponowała mi przetestowanie peelingu zamkniętego w niewielkich ampułkach, który m.in. zwalcza objawy trądziku. Zrezygnowana dotychczasowymi zmaganiami z owym draństwem jestem w stanie sięgnąć po każdą możliwą opcję 🙂 Otrzymałam pięć aplikatorków, które po przełamaniu zmieniają się w duży wacik kosmetyczny nasączony produktem. To zdecydowanie ułatwia nam precyzyjne nałożenie kosmetyku na całą twarz w sposób higieniczny i niezwykle szybki. Niestety spośród pięciu ampułek zaledwie jedną z nich udało mi się przełamać prawidłowo. Albo są one zbyt słabe, albo ja jestem zbyt niezdarna – raczej to drugie 🙂 Cała kuracja składa się z czternastu aplikatorów, trwa więc 2 tygodnie. Niestety po pięciu użyciach niewiele mogę powiedzieć o produkcie. Trądzik nie zniknął (nawet na to nie liczyłam), natomiast wszelkie zaczerwienienia nim wywołane zdecydowanie się rozjaśniły już po pierwszym użyciu. Skóra stała się nawilżona, zniknęły woreczki pod oczami i różowe policzki. Kosmetyk zdecydowanie zmniejszył widoczność moich wrogów, ale niestety nie na takim efekcie mi zależy. Kto wie, może 14-dniowa kuracja wykończyłaby je raz na zawsze? 

Kup 14-dniową kurację! (cena: 199,00)