Tag

dzieciństwo

Browsing

Pamiętasz czasy dzieciństwa? Całe dnie spędzane na dworze? Rodzice wciąż wołający Cię, że czas już do domu? Często wracam wspomnieniami do tamtych chwil. Uwielbiałam jako dziecko biegać po porannej rosie w babcinym ogródku, zbierając szczypiorek na wiejską jajecznicę, czy sałatę i rzodkiewkę na kanapki. Później wesoło zajmowałam się swoimi „ważnymi sprawami”. Ach, piękne czasy dzieciństwa. Gdy pogoda dopisywała trudno było mnie zastać w domu. Kiedy nadchodziły deszczowe chmury, mama nie musiała wysłuchiwać „nudzi mi się” i „nie mam co robić”. Wyciągałyśmy z siostrą puzzle, karty do gry (ach, ile my ich zużyłyśmy…), lub planszówki i razem z najbliższymi graliśmy godzinami.

Nie tylko warcaby i domino

Lata dziewięćdziesiąte odeszły do przeszłości, ale gry, jakich się nauczyłam, absolutnie nie. Karciane „cztery dziewiątki” czy „wojna”, wcale nie straciły swojego uroku. Przysparzają wielu emocji, budzą we mnie nić rywalizacji. Domino, warcaby, chińczyk? Klasyka, po którą do tej pory chętnie sięgam. Podobnie sprawa się ma w przypadku gier państwa – miasta, statki, czy kalambury. Przyznaję, że często bawimy się ze znajomymi w tego typu zabawy. Zawsze są świetnym zajęciem podczas wieczornych imprez czy urodzin.

W obecnych czasach nie jesteśmy w stanie się znudzić. Gry mamy we wszystkich sklepach z zabawkami o tematyce jakiej nam się tylko zamarzy. Na szczególną uwagę zasługuje polskie wydawnictwo gier planszowych Granna.

Gry planszowe od Granna

Powrót do dzieciństwa proponuje nam firma Granna, która w swojej ofercie ma planszówki dla całych rodzin. Razem z nimi nie ma możliwości, że dopadnie nas nuda. Misją wydawnictwa jest sprostanie oczekiwaniom dzieci jak i ich rodziców.

Słońce i Księżyc

Gra karciana, dzięki której musimy ustawić ciąg obrazków Słońca i Księżyca. Aby uzyskać punkt, należy ułożyć pięć rosnących (numeracja nie musi być sąsiadująca – ważne, żeby każdy kolejny numer w linii był coraz wyższy) kart. Karty możemy dostawiać do swojego rzędu, ale również do rzędu innych graczy. Możemy ich również zablokować poprzez dostawienie zaćmienia.

Gra jest logiczna, wymaga skupienia i zaangażowania. Oprawiona jest przepięknymi grafikami – są oryginalne, słowiańskie i tajemnicze, dzięki czemu jeszcze bardziej mam ochotę po nie sięgać.

Słońce i Księżyc zawiera 68 kart, 3 żetony słońca i trzy księżyca oraz instrukcję obsługi – która moim zdaniem mogłaby być bardziej czytelna i rozumiała. Potrzebowałam kilku próbnych rozdań, by dobrze zrozumieć reguły gry.

Przeznaczona jest dla dzieci powyżej ósmego roku życia, grać możemy w dwie do czterech osób, a pojedyncza rozgrywka zajmie nam około dwudziestu minut.

Skull

Uwielbiam gry planszowe, które cieszą oczy. Przepiękne grafiki gry Skull po prostu mnie zachwyciły. Całość utrzymana jest w stylu mitycznych, tajemniczych malunków. Przed rozpoczęciem gry, dokładnie obejrzałam każdy z żetonów. Jest to świetna robota ilustratora Thomasa Vuarchex’a.

Jeżeli lubisz hazard, pokerowe zagrania, a ryzyko masz we krwi, ta gra jest dla Ciebie.

Wszyscy gracze dostają cztery żetony z jednego koloru – trzy z kwiatem i jeden z czaszką. Każdy wykłada po jednym żetonie na stół tak, by nie było widać jaką obstawił figurę. Ten ruch trwa do czasu, aż któryś z graczy nie zdecyduje się zalicytować ile kwiatów jest w stanie odkryć. Inny gracz może przebić ofertę. Ten kto zaoferuje się odkryć najwięcej, podejmuje ryzyko i odkrywa żetony. Grę wygrywa ten, kto dwukrotnie odkryje poprawnie żetony, nie trafiając na symbol czaszki.

Gra zawiera 24 żetony, podzielone na 6 zestawów kolorystycznych, siedem czerwonych pionków – nagrody za wygraną partię, oraz instrukcję obsługi. Skull jest grą prostą, ale zarazem emocjonującą.

Przeznaczona jest dla dzieci od dziesiątego roku życia (sugeruje to informacja na kartonie), ale moim zdaniem śmiało mogą grać młodsze dzieci. Czas gry 15-30 minut. Jednocześnie może bawić się od trzech do sześciu osób.

Frogi

Frogi to sympatyczna gra planszowa, w której małe żabki muszą pokonać staw. Czyhają na nie najróżniejsze niebezpieczeństwa. Naszym zadaniem jest przeprowadzenie naszej gromadki na liście przeciwników, po drugiej stronie planszy. Podobnie jak w przypadku poprzednich gier, stylistyka jest piękna. Proste, a zarazem dopracowane szczegóły nadają grze dodatkowych walorów. Kolorystyka przywodzi na myśl głębiny prawdziwego stawu.

Zdecydowanie podoba mi się opcja samodzielnego ułożenia kafelek z liliami wodnymi, czyli naszej planszy. Gdy nasza podstawa jest już gotowa i żabki ruszają w wyścig, czeka je masa przygód – zatapianie kafelków, potwory wodne, dodatkowe ruchy i wiele innych. Oprócz zestawu czterech słodkich żabek dostajemy do wylosowania cztery z ośmiu kafelków akcji, dzięki którym możemy wykonywać ruchy specjalne, takie jak podwójne skoki, ruchy żabką przeciwnika czy zablokowanie go.

Gra jest zabawna i zmusza do logicznego myślenia. Oprócz ruchów swoimi żabkami, musimy też mieszać szyki współgraczy. Świetna zabawa dla całej rodziny.

Opakowanie planszówki zawiera: 48 kafelków terenu, w tym kafelki startowe i specjalne, 32 kafelki akcji, 12 żabek w czterech kolorach i instrukcję obsługi. Zapamiętanie zasad zajmuje chwilę czasu, ale całość nie jest trudna i przekombinowana.

W grę możemy zabawić się od 2 do 4 osób w wieku 7+. Czas gry przewidziany przez wydawców to 20 minut. Nam zajmowała ona około pół godziny.

Podsumowując: jestem zachwycona dbałością o szczegóły, wykonaniem, jakością i oprawą graficzną gier planszowych od wydawnictwa Granna. Niebanalne zasady gry sprawiają, że będziemy razem z rodziną chętnie sięgać po nie w pochmurne deszczowe dni, jak i spokojne wieczory. Póki co, marzy mi się szafa pełna planszówek w które będę mogła grać z dziećmi. Od małego będę zaszczepiać w swoim dziecku uwielbienie do tego rodzaju spędzania czasu. Na razie jednak pozostaje mi zadowolić się rozgrywką z dorosłymi, podczas gdy Antek będzie doceniał szczegóły poszczególnych elementów i pudełek.

Post napisany we współpracy z wydawnictwem Granna

W każdym z nas, mimo iż prędzej czy później osiągamy pełnię dorosłości, drzemie w głębi duszy wieczne małe dziecko. W natłoku przyziemnych spraw i wiecznie gnającego czasu często o nim zapominamy. Warto jest więc niekiedy zwolnić, zatrzymać się i sprawdzonymi sposobami przypomnieć dzieciństwo…
Każdy z nas posiada pewne wspomnienia, rzeczy, a nawet posiłki, za których sprawą cofamy się do najmłodszych lat. Do moich dziecięcych przypominajek należą m.in. przyrządzanie domowych konfitur z mamą i babcią Wandą, zaplatanie wianków z polnych kwiatów, szycie ubrań dla lalek, rogaliki drożdżowe babci Apolonii, bieganie po rzepakowych polach, tworzenie korali z jarzębiny, kąpiele w jeziorach, oraz wiele innych. K’woli przypomnienia nie tylko młodzieńczych czasów, ale również kochanej babci, której nie ma już wśród nas, często przygotowuję rogaliki drożdżowe jej przepisu. Ich smak powoduje, że znów czuję się jak mała dziewczynka (niczym ratatouille na Antona Ego), która ma milion pomysłów na minutę, a roznoszący się zapach drożdżowych wypieków sprawia wrażenie obecności kochanej babci tak, jakby wciąż z nami była…

ROGALIKI DROŻDŻOWE

Składniki:

  • 1 kostka margaryny
  • 5 dag drożdży
  • 1/4 szkl ciepłego mleka
  • 4 łyżki cukru
  • 3 szkl mąki żytniej
  • szczypta soli
  • marmolada
  • 2 jajka

 

 

 

 

Sposób przyrządzenia:

Margarynę podgrzej do miękkiej, ale nie płynnej konsystencji. Wymieszaj mąkę wraz z solą. Drożdże i cukier dodaj do ciepłego mleka i mieszaj do momentu połączenia się składników. Do mąki z solą wbij jajka, wlej roztwór z mleka i drożdży. Całość ugnieć ciepłymi dłońmi na gładkie ciasto. Gotową masę przykryj ściereczką i zostaw w celu wyrośnięcia. Piekarnik rozgrzej do temperatury dwustu stopni. Ciasto podziel na cztery części, rozwałkuj i podziel na kształt pizzy. Dodaj marmoladę i lep na kształt rogali. Piecz przez około piętnaście minut smarując wierzch mlekiem.

 

 

WILLOVE

Oryginalną prezentację rogalików zapewniła mi firma Willove, która zajmuje się produkcją i sprzedażą wiklinowych pojemników wielofunkcyjnych, przeznaczych do kuchni. Misją firmy jest podtrzymanie zanikającego rzemiosła, jakim jest wikliniarstwo. Willove stawia na ekologiczne produkty. Pojemniki plecione są z wikliny migdałowej oraz jesionowych desek najwyższej jakości.
Jest to absolutnie nowa odsłona wikliny, która nie tylko wysokim poziomem wykonania i bardzo oryginalną prezentacją ale również wszechstronnym zastosowaniem przyciąga uwagę. Jako zwolenniczka ekologii oraz rękodzieła, nie mogłabym się obyć bez koszyczka Willove w mojej kuchni, gdzie ostatnio spędzam dużo czasu 🙂

Koszyczki mają aż 3 zastosowania:

 

 

 

 

Post napisany we współpracy z firmą: