Tag

fashionbeauty

Browsing
 Jak już niejednokrotnie wspominałam – wiosną i latem, stawiam na naturalność. Staram się nie obciążać zbyt mocno swoich rzęs kilkuwarstwową maskarą, nie doklejam sztucznych kępek, nie przedłużam, ani nie zagęszczam ich. Moje naturalne rzęsy mimo wszystko od zawsze wymagały malowania ze względu na ich różnorodność (rzęsy u lewego oka są w odcieniu jasnego blondu, natomiast przy prawym są ciemnobrązowe, taki ciekawy przypadek…). Niedawno zakończyłam miesięczną kurację rzęs odżywką od firmy LashVolution. Kuracja polegała na codziennym nakładaniu na noc specjalnego preparatu, który wspomagał poprawę kondycji rzęs. Efekt widoczny był już po dwóch tygodniach, zaś po miesiącu kompleks krótkich i rzadkich rzęs odszedł w zapomnienie. Dzięki firmie LashVolution, do idealnego podkreślenia oka pozostało mi już tylko pofarbować ję henną.

 

 

 Kuracja odżywką do rzęs firmy LashVolution trwała 4 miesiące. Każdego wieczora nakładałam niewielką ilość preparatu zarówno na górną jak i na dolną rzęs. Pierwsze efekty zauważyłam po miesiącu stosowania kosmetyku. Rzęsy wyraźnie stały się grubsze, delikatnie wydłużone i gęstsze. Po całej kuracji najbardziej zauważalna jest poprawa ich gęstości. Ich naturalne podkręcenie się nie zmieniło przez co miarka, która była załączona do LashVolution wskazuje na tą samą długość.

 

Efekt końcowy

Cóż mogę zatem powiedzieć… Marzenie naturalnie długich rzęs dzięki odżywce LashVolution nareszcie zostało spełnione! 🙂

 

Post napisany we współpracy z firmą:

 

Zarówno wiosną jak i latem, kiedy temperatura sięga zenitu, staram się ograniczać makijaż wyłącznie do minimalistycznego podkreślenia brwi i rzęs. Skupiam się wówczas na pielęgnacji ciała. Prócz koniecznej ochrony przed słońcem, nasza skóra po zimie potrzebuje również regeneracji, nawilżenia oraz odżywienia. A ponieważ mam manię łączenia rzeczy przyjemnych z pożytecznymi zatem zawsze staram się, aby wszelkie zabiegi kosmetyczne zapewniły mi dodatkową dawkę relaksu i odprężenia. Moją tegoroczną pielęgnację zdecydowałam się odbywać w malinowej krainie piękności…

 

 

 

 

MALINOWY PEELING DO CIAŁA

 

W swoim życiu miałam okazję przetestować mnóstwo peelingów o najróżniejszym składzie jak i zapachu. Jak dotąd najbardziej sprawdziły się u mnie peelingi kawowe domowej roboty na bazie oleju kokosowego, lecz tym razem trafiłam na swój ideał. Malinowy peeling firmy Balneokosmetyki sprawił, że zatraciłam się w nim do reszty. Ma idealną gruboziarnistą konsystencję, piękny, żywy kolor i co najważniejsze – najcudowniejszy na świecie zapach świeżych malin. Jakby tego było mało – produkt ten jest w 100% ekologiczny!
Sorbet peelingujący składa się z drobinek cukru i soli, soku, suszonych kawałków i pestek z malin. Substancje aktywne, które posiada to: woda siarczkowa, olej arganowy i avokado, wyciąg z alg brązowych oraz masło Shea.
Kosmetyk doskonale złuszcza martwy naskórek, wygładza powierzchnię ciała, nawilża, regeneruje. Dzięki regularnemu stosowaniu pomaga także zwalczyć cellulit.

 

 

 

 

 

 

MALINOWE MASEŁKO

 

Podobnie jak peeling posiada ten sam malinowy zapach, który pobudza wszelkie zmysły i jest w pełni ekologiczne. Ponadto dogłębnie nawilża ciało (w tym dłonie i usta), delikatnie natłuszcza, łagodzi, ujędrnia oraz uelastycznia skórę, wzmacniając jej barierę ochronną. Posiada identyczne składniki jak poprzedni produkt, zatem świetnie się razem komponują i wzajemnie uzupełniają.

 

 

 

Zarówno masełko jak i peeling są zdecydowanie kosmetykami z górnej półki, lecz w przystępnej cenie, po które jeszcze niejednokrotnie sięgnę. Już po jednorazowym zastosowaniu obu preparatów w domowym zabiegu spa, moje ciało zostało natychmiastowo nawilżone, wygładzone i zregenerowane. Zapach po użyciu produktów utrzymuje się nawet do 5 godzin!
I love Balneokosmetyki! 🙂

Kupując Balneokosmetyki możecie skorzystać z kuponu rabatowego w wysokości 20% wpisując hasło: KSIEZYCOVA

Post napisany we współpracy z firmą:

 

Włosy zdecydowanie są jednym z najważniejszych atrybutów kobiecego piękna. Ich pielęgnacja wymaga dużego zaangażowania i wiedzy. Na rynku kosmetycznym mamy cały szereg kosmetyków pielęgnacyjnych o najróżniejszym działaniu. Najczęstszym jednak problemem z jakim się borykamy to ich porost… Wiele kobiet marzy o długich, zdrowych włosach, które umożliwiłyby nam stworzenie każdej możliwej fryzury, jednak nie u każdego włosy rosną tak szybko, jakbyśmy tego chciały…

 

Hair Jazz – Claude Bell

Francuska firma Claude Bell całkiem niedawno wprowadziła na rynek swoją najnowszą linię kosmetyków do włosów mających na celu pobudzenie wzrostu włosów. Hair Jazz składa się z dwóch produktów: specjalistycznego szamponu oraz odżywki.

Reklamę produktu (tak jak i większość chwytów reklamowych) należy przyjąć pół żartem, pół serio. Producent na podstawie przeprowadzonych badań klinicznych zapewnia trzykrotnie szybszy wzrost włosów. Średni miesięczny wzrost to ok. 3 cm. Ponadto przy czteromiesięcznej kuracji osiąga się większy wzrost włosów niż osiągany wcześniej w ciągu roku. Pomijając główny efekt, kosmetyki mają także sprawić, iż włosy staną się piękniejsze, mocniejsze i bardziej błyszczące.

Zarówno szampon jak i odżywka mają niesamowicie przyjemny zapach, co jest chyba największym plusem jaki zauważyłam. Mimo pięknej prezentacji produkty bardzo wysuszają i niszczą włosy, dlatego podczas mycia głowy należy nakładać oba produkty jedynie na skórę wykonując przy tym delikatny masaż. Przy długich włosach jest to nie lada wyzwanie. Włosy tuż po umyciu są potwornie splątane, nawet Tangle Teezer ma problem z rozczesaniem. Tubki są dość praktyczne i wygodne w użyciu, oba kosmetyki są wydajne i starczają na długo.

              Moje włosy mają tendencję do przesuszania i wciąż wymagają regeneracji zatem absolutnie nie jest możliwe bym stosowała Hair Jazz w codziennej pielęgnacji. Myjąc włosy od trzech do pięciu razy w tygodniu staram się używać Hair Jazz około dwóch, trzech razy. Po całkowitym zużyciu kosmetyków zbadam czy powstał jakiś rezultat 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

Prócz tego, że Hair Jazz niszczy i wysusza włosy (zauważalne jest to już po pierwszym użyciu) do jego minusów należy też zaliczyć jego cenę. Zestaw szamponu i odżywki o pojemności 2 x 250 ml kosztuje aż 145 zł, ale kto wie… Może po zużyciu zestawu moje włosy rzeczywiście urosną i warto będzie zainwestować w kolejną kurację… 🙂 Wracam niebawem.

 

Post napisany we współpracy z firmą:

 

Każda kobieta marzy o tym, by możliwie jak najdłużej zachować młodzieńczy wygląd. Niestety nie wynaleziono (jeszcze) mikstury, która zapewniłaby nam wieczną młodość, ale na szczęście istnieje mnóstwo firm kosmetycznych, pomagających nam zahamować procesy starzenia. Wśród owych producentów warto zwrócić uwagę na markę Efektima.

„Jest to polska firma kosmetyczna założona w 2000 roku. Specjalizuje się w kosmetykach dla kobiet i mężczyzn oraz w specjalistycznych kuracjach do ciała. Produkty firmy Efektima skierowane są przede wszystkim do osób, których skóra wymaga bardziej intensywnej pielęgnacji oraz zapobiegania negatywnym skutkom, jakie wywiera przemijający czas. Efektima z wielkim zainteresowaniem śledzi najnowsze osiągnięcia i tendencje w kosmetyce światowej, wykorzystując do swojej produkcji wszystkie najnowsze i skuteczne w walce z czasem surowce. Oferowane kosmetyki podlegają testom dermatologicznym i aplikacyjnym, co pozwala twierdzić, iż wszystkie produkty wykazują sprawdzoną jakość i wysoką skuteczność.”

 

Otrzymałam do przetestowania dwa najnowsze produkty od producenta:

1. PORE & MATT – CONTROL, Pudrowo-matująca mgiełka w sprayu 

Totalna nowość na rynku kosmetycznym. Jest to innowacyjna i specjalistyczna mgiełka do twarzy, która ekspresowo matowi skórę i redukuje pory. Nie wysusza, odświeża i nadaje skórze zdrowy wygląd. Aplikacja zajmuje dosłownie kilka sekund!
Kosmetyk idealnie sprawdza się jako zamiennik pudru. Jest znacznie lepszy dlatego, że doskonale matowi skórę nie podkreślając meszku na twarzy. Zapewnia spektakularny efekt nawet na kilka godzin. Ma lekką konsystencję zawierającą lekki puder w połączeniu z odświeżająco-nawilżającym płynem. Ma niesamowicie świeży i delikatny zapach.

2. COCONUT MIRACLE, Masło do ciała

Luksusowe masło do ciała z olejkami: kokosowym i jojoba. Przeznaczone jest do skóry wrażliwej, która wymaga intensywnej pielęgnacji. Zawiera małe drobinki z olejkiem jojoba, wpływające na poprawę kondycji skóry. Dodatkowo zmniejszają szorstkość i suchość naskórka. Regularne stosowanie zapewnia odpowiednie nawilżenie i zdrowy wygląd skóry.
Zużyłam całe opakowanie w niecałe dwa tygodnie. Kosmetyk bardzo szybko się wchłania i pozostawia na długo nawilżoną skórę. Dzięki niemu udało mi się przywrócić odpowiednie nawilżenie dłoni, które były potwornie zniszczone (sprzątanie domu najróżniejszymi detergentami bez rękawiczek robi swoje…). Z pewnością zaopatrzę się w kolejne opakowanie! 🙂

 

 

Po raz pierwszy miałam okazję testować kosmetyki marki Efektima. Mimo mojej wrodzonej sceptyczności te dwa produkty wywarły u mnie niesamowicie pozytywne wrażenia! Zarówno masło do ciała jak i mgiełka do twarzy sprawdziły się w 100% i okazały się w pełni zgodne z opisem producenta. Bezpieczne, wysokiej jakości kosmetyki w przystępnych cenach!
Polecam serdecznie! 🙂
Post napisany we współpracy z firmą:

Moje zamiłowanie do ekologii i wszystkiego, co istnieje w zgodzie z naturą nieustannie narasta, a podążając tym tropem natknęłam się ostatnio na równie modny i popularny temat weganizmu. Skłamałabym, gdybym nazwała się weganką, ponieważ nie wyobrażam sobie egzystować bez spożywania nie tyle mięsa, co jaj, mleka, a nawet miodu. Nie mniej jednak niezwykle doceniam i wspieram wszystkich wytrwałych weganów. W dzisiejszych czasach zwierzęta są bardzo często źle traktowane i wykorzystywane. W pierwszej kolejności jestem zagorzałą przeciwniczką cyrków. Pomijając moją nieuzasadnioną wrogość do klaunów nie jestem w stanie zaakceptować tresowania zwierząt na rzecz show. Kwestie testów prowadzonych na zwierzętach, masowych hodowli w męczeńskich warunkach, zabijanie ich na rzecz produkcji kosmetyków, żywności czy futer jest równie niepokojąca…

Postanowiłam zatem dostosować się tylko do wybranych cech weganizmu, takich jak stosowanie wegańskich kosmetyków wolnych od składników pochodzenia zwierzęcego oraz takich, które nie są na nich testowane.

Zielone Laboratorium

Takie produkty wprowadziła na rynek kosmetyczny marka Zielone Laboratiorium. W ofercie producenta można znaleźć szeroki wybór kosmetyków pielęgnacyjnych wyprodukowanych w stu procentach z naturalnych wegańskich składników.

Testując regenerujący krem do rąk z masłem shea przedstawię Wam, jak wykonać domowy oraz wegański zabieg SPA dłoni w domowym zaciszu.

Krok 1: PEELING

Pierwszym etapem domowego spa dłoni zawsze powinien być peeling. Nie ma znaczenia jakiego peelingu użyjecie, ważne jest to, by dokładnie złuszczyć martwy naskórek i poprawić krążenie skóry dłoni. Ja przygotowałam peeling domowej roboty używając oleju słonecznikowego z dodatkiem mielonej kawy, średniej grubości kryształków cukru brązowego i białego. Wszystkie składniki należy ze sobą złączyć po czym gotowy kosmetyk nakładamy na całe dłonie delikatnie je masując. Należy robić to delikatnie, nie dłużej niż 2-3 minuty, ponieważ taki peeling może podrażniać. Następnie produkt zmywamy letnią wodą.

Krok 2: OLEJOWANIE

Na umyte i wysuszone dłonie nakładamy olejek. Może być to olej kokosowy, makadamia, arganowy – jaki dusza zapragnie. Wcieramy go w dłonie masując zarówno ich wierzch, spód jak i między palcami. Ważne jest także, by nanieść go na paznokcie, wszelkie olejki regenerują i korzystnie wpływają na ich płytkę. Olejek trzymamy na dłoniach kilka minut, tak, by osiągnąć możliwie jak najlepsze nawilżenie. Zmywamy letnią wodą.

Krok 3: NAWILŻANIE

 
 Na osuszone dłonie nakładamy krem. Ilość produktu powinna być zależna od stopnia wysuszenia dłoni. Regenerujący krem do dłoni z masłem shea zapewnia maksymalne nawilżenie. Nie obciąża i nie zapycha skóry, doskonale się wchłania i tym samym nie pozostawia nieprzyjemnej tłustej warstwy. Na nasmarowane dłonie wsuwamy specjalne bawełniane rękawiczki (dostępne w każdej drogerii), zapewniające precyzyjne wchłanianie się kosmetyku. Rękawiczki ułatwią nam wykonywanie codziennych czynności, zatem możemy nosić je tak długo, na ile mamy ochotę. Ważne jest, by krem całkowicie się wchłonął.
Wybór kremu jest tutaj szczególnie ważny, bo jest ostatnim i zdecydowanie najistotniejszym elementem domowego zabiegu spa dłoni. Krem firmy Zielone Laboratorium jest zdecydowanie najlepszym kremem do rąk jakie do tej pory miałam okazję stosować. Ma gęstą konsystencję, którą łatwo się aplikuje na skórę. Ekspresowo dostarcza maksymalne nawilżenie. Zmiękcza skórę, poprawia jej kondycję, elastyczność i odporność na czynniki zewnętrzne. Niestety jego zapach mnie nie satysfakcjonuje, mogę nawet powiedzieć, że jest niezbyt przyjemny, ale nie przeszkadza mi to, ponieważ szybko się ulatnia po wchłonięciu.

 

 

Domowe spa powinno być wykonywane raz w tygodniu. Zapewnia ono nie tylko prawidłową pielęgnację dłoni, ale również chwilę relaksu. Nie zapominajmy, że dłonie są naszą wizytówką 🙂

 

Pełną ofertę produktów Zielonego Laboratorium znajdziecie na oficjalnej stronie producenta (klik w logo)
Post napisany we współpracy z firmą

Absolutnie nie da się zaprzeczyć, że w kobiecą naturę wpisane jest pragnienie bycia piękną, podziwianą i traktowaną ze szczególna atencją. Dlaczego? Choć na pozór poczucie to nie jest potrzebne do przetrwania to z pewnością może poprawić naszą samoocenę i tym samym jakość życia.

Odżywcza kuracja rzęs – Lash Volution

Ku spełnieniu marzeń i udoskonalaniu mojego wizerunku rozpoczynam przygodę z odżywką do rzęs marki LashVolution, której zadaniem jest przyspieszenie naturalnego porostu rzęs, poprawienie kondycji oraz ich zagęszczenie.

Opakowanie zawiera jedną sztukę serum LashVolution o pojemności 3 ml, które wystarcza na pełne cztery miesiące kuracji oraz profesjonalną miarkę do rzęs, która zapewnia nam precyzyjne obserwowanie uzyskanych efektów.

Kosmetyk w pełni wykonany jest z naturalnych składników m.in. takich jak: ekstrakt z pokrzywy,  wyciąg z zielonej herbaty oraz ekstrakt z rumianku. Przebadany został również dermatologicznie przez najlepszych ekspertów. Serum jest zatem w stu procentach bezpieczne.

Aż 93% kobiet, które stosowały kurację potwierdzają widoczne efekty.

Chciałabym dzięki LashVolution zrezygnować z noszenia sztucznych rzęs i osiągnąć naturalne zagęszczenie i wydłużenie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pomiar rzęs

Przystępując do testowania tego produktu muszę przyznać, by uniknąć wszelkich nieporozumień z rozbieżności zdjęć, że moje oczy są istną zagadką…

Od urodzenia posiadam pewną symetrię. Zarówno brwi jak i rzęsy przy prawym oku są koloru czarnego, natomiast przy oku lewym są w kolorze blond. Nie mam pojęcia jakim cudem nabyłam taką urodę, jednakże nie stanowi to dla mnie problemu – zazwyczaj i tak je maluję. Czasem tylko zdarza się, że ludzie pytają dlaczego pomalowałam tylko jedną stronę twarzy kiedy wychodzę z domu w wersji nomakeup 😀 Zdjęcia zatem są autentyczne, bez jakichkolwiek przeróbek.

 

 

Testowanie czas zacząć!