Mam bzika na punkcie pielęgnacji twarzy. Od lat staram się okiełznać moją cerę i zapewnić jej jak najlepsze oczyszczenie, nawilżenie i wygładzenie. Zwykle szukam skutecznych, ale i bezpiecznych sposobów, jednak to wymagająca i wybredna zołza. Żyje swoim życiem. Nie zawsze ze mną współpracuje i nie przyjmuje byle czego. W związku z tym nieustannie próbuję kosmetyków z nadzieją, że pewnego dnia trafię na specyfik idealny, z którym zaprzyjaźni się moja twarz.

W ostatnim czasie trafiłam na markę Bosphaera. Kiedy tylko przejrzałam ofertę oczy mi się zaświeciły. Ekologiczne, naturalne, pięknie zapakowane ogromnie mnie kusiły! Bez wahania postanowiłam je przetestować.

Bosphaera

Manufaktura Bosphaera powstała z szacunku do środowiska naturalnego i jego darów. Produkowane kosmetyki oparte są na naturalnych składnikach aktywnych, których zadaniem jest pielęgnować zarówno ciało jak i duszę.

Kosmetyki od początku do końca wytwarzane są tradycyjnymi metodami. Każdy produkt indywidualnie dopieszczany jest w najmniejszym szczególe. Receptury specyfików czerpane są z natury oraz dedykowane są osobom w każdym wieku. Ponadto kosmetyki Bosphaera wyróżnia: 0% sztucznych składników – parafiny i wazeliny, silkonów, parabenów, SLS/SLES, substancji modyfikowanych genetycznie. Są też przebadane dermatologicznie. 

O pełnym zaangażowaniu i profesjonalizmie marki świadczy chociażby 10 zasad, które są jej priorytetami.

10 zasad marki Bosphaera

  1. Eliminacja szkodliwych i syntetycznych składników.
  2. Uważny dobór dostawców.
  3. Małe serie produkcyjne.
  4. Receptury czerpane z natury.
  5. Tradycyjne metody wytwarzania.
  6. Pasja i zaangażowanie.
  7. Szacunek dla środowiska.
  8. Brak testów na zwierzętach.
  9. Prawda, ceniona wartość.
  10. Otwartość na rozmowę.

Pasta do mycia twarzy

Kosmetyk ma ciekawą konsystencję. Zwarta i gęsta – zgodna ze swoją nazwą. Zapach pasty jest dość specyficzny, ale delikatny, nie drażniący (bynajmniej dla mnie, bo moją mamę on wyraźnie odpycha). Tak czy siak szybko się ulatnia. Wykonany jest w 100% z naturalnych składników (hydrolat z neroli, glinka biała, eksfoliant z migdała, masła: kawowe i mango, odżywcze oleje, ekstrakty z: tulsi, ostropestu oraz aktywnej frakcji algi). Skutecznie oczyszcza i dotlenia skórę. Masaż drobinkami peelingującymi zawartymi w produkcie pobudza mikrokrążenie. Wyraźnie wygładza i dogłębnie nawilża. Niestety jednak, mimo iż pasta bez dwóch zdań jest świetnym kosmetykiem, nie mogę go polecić. Jego gruboziarnistość mnie przeraża. W zasadzie moja twarz nie należy do wybitnie wrażliwych, a mimo to mocno drapiące granulki powodują pewien dyskomfort i obawę przed podrażnieniami. Preparat idealnie nadaje się do dłoni i stóp. Podsumowując: pasta jest świetna do ciała, niekoniecznie do twarzy.

Dwufazowe serum rozjaśniająco-rozświetlające

Nie mam żadnych wątpliwości, że dwufazowe serum rozświetlająco-rozjaśniające to najpiękniej pachnący kosmetyk pielęgnacyjny jaki kiedykolwiek miałam. Świeży aromat pomarańczy koi zmysły, dodaje energii i… apetytu na pomarańcze! Serum jest bardzo rzadkie. Aplikacja nie jest najłatwiejsza, bo produkt szybko spływa, ale wystarczy nakładać załączoną pipetką po kropelce i od razu ją wmasować w skórę. Kwestia wprawy. Poza tym produkt ma mocną, pomarańczową barwę. Bałam się, że będzie farbować skórę. Kosmetyk faktycznie barwi ją na pomarańczowo, ale kolor ten znika w przeciągu kilku sekund. Nawilża i wygładza ekspresowo. Odkąd stosuję serum nie nakładam podkładu. Skóra jest wyraźnie odżywiona, promienna i wypoczęta. Po pierwszym stosowaniu widać wyraźne efekty, a przy regularnym stosowaniu skóra staje się rozkosznie miękka niczym pupcia niemowlaka. Jestem mamą, wiem co mówię 😀

Moje blizny potrądzikowe zostały znacznie zredukowane, rozjaśnione. Ilość wyprysków także się zmniejszyła. Należy jednak być przygotowanym na chwilowe intensywne pieczenie jeśli na twarzy występują świeże krostki czy ranki. Niezbyt przyjemne, ale dobrze wspomaga gojenie, zatem warto to przecierpieć. Podsumowując: to najlepsze i najbardziej wydajne serum do twarzy jakie miałam. Z pewnością zakupię je ponownie i szczerze polecam!

Kawowy koktajl pod oczy

Ten kosmetyk to drugi VIP w mojej kosmetyczce zaraz po powyższym serum. Serio, te dwa kosmetyki zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Kawowy koktajl pod oczy faktycznie pachnie kawą! Świeżo zaparzoną. Już samo spotkanie z aromatem specyfiku sprawia, że zyskuję energię. Metalowa kuleczka rozkosznie chłodzi i “podaje” skórze odpowiednią ilość płynu. Buteleczka choć niewielka jest bardzo poręczna, a sam kosmetyk bardzo, bardzo wydajny. Efekty stosowania są zauważalne od zaraz. Już po pierwszym użyciu doznałam długo oczekiwanego nawilżenia w okolicy oczu. Cienie i oznaki zmęczenia zostały zmniejszone, a skóra lekko wygładzona. Magia. I to wywołana samymi naturalnymi składnikami!


Kosmetyki Bosphaera podbiły moje serce. Wysoka jakość, skuteczność, wydajność i wygoda użytkowania to potwierdzone cechy tej marki. Liczę, że w niedalekiej przyszłości doczekam się delikatniejszej wersji pasty do twarzy. Serum i koktajl pod oczy mianuję stałymi gośćmi w mojej kosmetyczce. Polecam!

Zostaw komentarz