Tag

blogerki

Browsing

Mamy to wyjątkowe istoty, które posiadają wyjątkowe supermoce. Zastanawiałaś się kiedyś skąd je czerpią?

Macierzyństwo mimo swej powszechności, bez wątpienia jest cudem natury. Noszenie dziecka pod sercem przez dziewięć miesięcy, poród w bólach, długa i wyboista droga wychowania to dla nas – mam, nie lada wyzwanie. Przygotowanie człowieka do dorosłości to trudna, ale i piękna sztuka. Wiele kobiet obawia się, że nie podoła temu zadaniu, że ​​rodzicielstwo odbierze ich radość życia. Niepotrzebnie. Owszem, bycie mamą wiąże się z ogromną odpowiedzialnością, długą listą dodatkowych obowiązków, dożywotnią troską o dziecko, kosztami, jednak zapewniamy, że warto. Jak słusznie stwierdziła niemiecka poetka Gertruda von le Fort: „Rodzi nie tylko matka dziecko, lecz także dziecko matkę.” A w gratisie z nową rolą otrzymujemy pewne zalety, lub inaczej ujmując supermoce. Stajemy się prawdziwymi bohaterkami!

Supermoce:

  • poczucie spełnienia,
  • pełnia szczęścia,
  • pewność siebie,
  • organizacja czasu,
  • wielozadaniowość,
  • wydajność,
  • waleczność.

W artykule wystąpiły:

  • Amanda Niedrich – piękna, inspirująca i wszechstronnie uzdolniona kobieta, fotograf, mama Latiki i Xaviera, autorka bloga xavilove.com
  • Klaudia Derebecka – świetna koleżanka i niesamowita mama. Uwielbiam prowadzić z nią ciekawe rozmowy na temat macierzyństwa i blogowania, a także czytać stronkę, którą współtworzy z równie ciekawą siostrą Anią: sisandkids.pl
  • Izabela Kornet – inspirująca koleżanka, kobieta sukcesu, mistrzyni organizacji i wielozadaniowości, niezwykle silna i dzielna mama uroczej Z., autorka lifestyle’owego bloga: mabelablog.pl
  • Aleksandra Załęska – chodząca inspiracja, mama Janka, z zawodu pedagog, dziennikarz i autorka bloga: mamanawypasie.pl
  • Natalia Cukier – piękna i godna podziwu mama Szymka, autorka uzależniającego bloga z mnóstwem wartościowych treści: zcukremalbowcale.com
  • Justyna Mirytiuk – niezawodna przyjaciółka, silna babka, której nie straszne są wszelakie przeciwności losu, mama czwórki cudownych urwisów, autorka bloga: ionewonderfuldream.pl

Poczucie spełnienia

Poczęcie dziecka leży w naturze kobiety. I choć nie każda przedstawicielki płci pięknej odczuwa potrzebę posiadania dzieci, jest w tym coś znacznie więcej, niż tylko zaspokojenie instynktu.

Latami gnałam na oślep pod wiatr w poszukiwaniu przystani, czegoś, co da mi szczęście, poczucie bezpieczeństwa i spełnienia. Czułam się jak zagubiony puzzel układanki, który błąka się po świecie z nadzieją na odnalezienie pozostałych elementów. Niewiele jest rzeczy, które do mnie pasują, które mnie uzupełniają. Nadszedł jednak czas, kiedy trafiłam na właściwy tor. Odnalazłam ukojenie miłości – spotkałam na swej drodze ukochanego, a kilka lat później zostałam mamą. To właśnie macierzyństwo wywołało ogromny przełom, aktualizację hierarchii wartości i obranie nowego kierunku w moim egzystowaniu. Odnalazłam siebie w macierzyństwie i obudziłam w sobie supermoce.

Już sama wieść o ciąży dodała mi skrzydeł, sprawiła, że zaczęłam nabierać wiatru w żagle, ale gdy oficjalnie zostałam mamą, poczułam prawdziwe spełnienie. Nabrałam świadomości jak wiele potrafi moje ciało, moja psychika. Cud narodzin sprawił, iż w pełni poczułam się kobietą, szczęśliwą kobietą.

Jestem spełniona. Jako kobieta, jako matka. Czuję się pewniej, czuję się pełniej. A wszystko to dzięki maleńkiej, cudownej istotce, która wszystkiemu nadaje sens…


Pełnia szczęścia

Odkąd pamiętam, zawsze marzyłam o pełnej i szczęśliwej rodzinie. Nie potrafiłam wyobrazić sobie życia bez dzieci, a więc własne potomstwo okazało się moim największym życiowym celem, który osiągnęłam dość młodo. Co tak naprawdę dają nam dzieci? Pełnię szczęścia. To jedna z supermocy, jaką zyskałam będąc mamą i z pewnością najważniejsza!

Wiele jest kobiet, które w ogóle nie myślą o dzieciach. Ba, nawet poważne związki nie są im w głowie, więc myśl o założeniu rodziny jest dla nich totalną abstrakcją. Stawiają na zabawę, karierę… . A u mnie pragnienie bycia mamą było silniejsze niż chęć imprezowania i “korzystania” z życia. Tak naprawdę to właśnie gdy urodziłam pierwsze dziecko poczułam się totalnie spełniona. Zupełnie tak, jakby mój instynkt został zaspokojony, dzięki czemu mogłam odhaczyć z listy te najważniejsze zrealizowane marzenie – zostałam mamą. 

Najszczęśliwszą w świecie mamą i uważam, że nie mogło mnie spotkać nic piękniejszego.


Pewność siebie

Zawsze uważałam się za pewną siebie, ale dopiero macierzyństwo dało mi prawdziwą siłę i świadomość siebie i swojej kobiecości. Bo to właśnie odkryta kobiecość i niesamowita moc z niej płynąca uświadomiły mi, jak wiele mogę i jak cudownie zostałam stworzona.

Rodząc się jako mama (a te narodziny rozpoczęły się, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży), rodziłam się też jako kobieta. Każda zmiana w moim ciele, każdy proces, który zachodził w mojej głowie, rosnąca świadomość, że oto dzieje się CUD, a moje ciało jest tak idealnie zaprojektowane, by ten CUD przyjąć i stworzyć mu najlepsze warunki, sprawiały że stawałam się coraz bardziej pewna siebie. I choć towarzyszył mi czasem lęk, a w głowie pojawiały się myśli „czy dam radę?”, to jednocześnie czułam spokój i ufność w to, że wszystko będzie dobrze.

Nawet trudne doświadczenia pierwszego porodu (który zakończył się cesarskim cięciem zanim się naprawdę rozpoczął) i początkowe problemy z karmieniem piersią, nie podkopały tej wiary.

Pokazały, że mam w sobie siłę i determinację, by pokonywać trudności. Wystarczy tylko bardziej zaufać sobie i omijać tych, którzy podcinają skrzydła. Małe piersi z powodzeniem wykarmiły nie jedno, a dwoje dzieci (w tandemie), wąska miednica nie przeszkodziła urodzić naturalnie po cc, a sam poród naturalny sprawił, że jeszcze bardziej uwierzyłam w swoją sprawczość i pokochałam siebie. Taką jaką jestem. Swoje ciało, zdolne przepoczwarzać się dla nowego życia (i po wydaniu go na świat), każdy rozstęp i bliznę, które są najpiękniejszą pamiątką i swoją kobiecość w ogóle.

Ta kobiecość nie ma nic wspólnego z make-upem i pomalowanymi paznokciami. Nie przeszkadza jej domowy strój i nie potrzebuje wianuszka wielbicieli. Jest siłą, którą w sobie mam i której doświadczam jako mama. Dzięki niej jestem z stanie znieść ból, o którego istnieniu nie miałam pojęcia, robić kilkanaście rzeczy naraz, przekraczać siebie, działać pod presją i ciągle, ciągle się uczyć.

Lubię siebie. Kocham siebie. Doceniam siebie. Mimo wad i niedoskonałości. Pozwalam sobie na popełnianie błędów i chwile zwątpienia. Jestem nieidealna – i taka właśnie jestem najpiękniejsza. Uświadomienie sobie tej prostej prawdy jest niezwykle wyzwalające.


Organizacja czasu

Zacznę przewrotnie: macierzyństwo nie sprawiło, że odkryłam multum magicznych sposobów na organizację i planowanie czasu, posiłków czy całego naszego życia. Macierzyństwo sprawiło, że zaczęłam wdrażać w życie to, co wiedziałam od dawna.

Bycie mamą wcześniaka wymusiło na mnie przyzwoitą organizację i sprawne zarządzanie tym, co mam do dyspozycji. Wraz z przyjściem na świat mojej córki zaczęłam żyć tu i teraz. Delektować się i działać w teraźniejszości, konkretnie i skutecznie planować – ale nie żyć wyłącznie planami.

Nasze życie toczy się między szpitalem, domem i dwoma ośrodkami rehabilitacji. Co jakiś czas muszę ustalać na nowo grafik tygodnia, by spędzać jak najmniej czasu w samochodzie. Ograniczam wyjazdy do minimum, a jednocześnie mam na uwadze dobro i możliwości terapeutyczne córki. Czasem mam wrażenie, że żongluję godzinami i możliwościami. Jednak powiedzmy sobie wprost – nie chodzi o perfekcjonizm, bycie idealną i lśniący dom. Chodzi o to, by mieć poczucie, że zrobiłyśmy – jako mamy – wszystko, co mogłyśmy zrobić. By było lżej w codzienności czasem robię coś na zapas. Staram się działać na bieżąco, załatwiać coś przy okazji i na co dzień trzymać się grafiku, rutyny oraz domowych zasad. To nie jest proste, ale jest możliwe i daje tonę spokoju. A spokój to wartość, której – jako jednej z wielu – naprawdę potrzebuję.


Wielozadaniowość

Macierzyństwo wywróciło moje życie do góry nogami, ale nie wyobrażam sobie, życia bez mojego synka. Szczerze powiedziawszy nie pamiętam już jak to było bez niego. Macierzyństwo nauczyło mnie wielu rzeczy, obdarowało mnie w supermoce. Jedną z nich jest wielozadaniowość.  Gotowanie, sprzątanie, zabawa z dzieckiem, rysowanie – nic trudnego! Potrafię robić kilka rzeczy jednocześnie, myśleć o kilku rzeczach na raz. Odkąd jestem mamą mogę z kimś prowadzić dysputy filozoficzne, układać klocki, gotować obiad, sprawdzać statusy na facebooku. 

Wielozadaniowość matki to również umiejętność wcielania się w różne role. Raz jestem nauczycielką, która pokazuje budzącą się do życia przyrodę. Raz jestem wróżką, która wygania spod łóżka straszne potwory, jestem krawcową, która zszywa porozdzierane spodenki. Jeszcze innym razem jestem lekarką, która leczy bolące kolano jednym pocałunkiem. Można by dodać jeszcze trenera personalnego, spowiednika, czy szofera. Jest tego mnóstwo. A każdy z tych zawodów mama wykonuje bez przygotowania, opierając się na swojej intuicji i miłości. Mama to zawód, od którego nie masz wolnego. Ale to zawód, który przynosi bardzo dużo satysfakcji.


Wydajność

Siedzisz przy biurku zerkając nerwowo na zegarek i  myślisz sobie, że pracujesz tyle, że więcej się nie da. A już na pewno nie da się szybciej. Jesteś stachanowcem XXI wieku, pracownikiem roku, perfekcyjną panią swojego kalendarza do spółki z zegarkiem. Nie upchniesz w dobie ani minuty więcej. I nie przeraża Cię to, wręcz przeciwnie. Jesteś dumna, bo wiesz, że masz idealny plan na każdy dzień. 

A potem zachodzisz w ciążę. 

Kiedy rodzi się mały człowiek, okazuje się, że w magiczny sposób Twoja wydajność osiąga 500% normy. Może nie od razu, ale tempo rośnie zawrotnie. Nagle okazuje się, że półgodzinna drzemka to świetny moment na umycie włosów, zrobienie obiadu, sprzątanie, szybki prysznic, telefon do przyjaciółki, zjedzenie obiadu i jeszcze krótki odpoczynek. Nie wiesz czy to jakiś spisek, ale w ciągu jednej drzemki robisz tyle, ile zazwyczaj w ciągu całego dnia. Idealnie zaplanowanego, dodajmy. 

Z biegiem czasu w Twojej domowej korporacji osiągasz szczyty produktywności. Gdyby ktoś postanowił obliczyć premię dla Ciebie na podstawie case per hour, zabrakłoby mu skali. Budzisz się któregoś ranka, dziecko już trochę podrośnięte, wisi u nogi i stanowczo domaga się “am!”. Robisz śniadanie, w międzyczasie parzysz kawę, wstawiasz pranie. Przygotowujesz od razu drugie śniadanie, wymyślasz sto zabaw, udajesz lwa i chodzisz jak pingwin. Ładujesz zmywarkę, odkurzasz, myjesz podłogę, wyciągasz pranie. Patrzysz na
zegarek, a tu… 9:00. Czary? Nie, to produktywność level mama. O tym co się dzieje podczas prób pracy zdalnej, kiedy żłobki i przedszkola zamknięto na cztery spusty, nawet nie ma co wspominać. To jak nieustanna żonglerka tuzinem jajek, nie upuszczenie żadnego z nich i zrobienie w międzyczasie tego wszystkiego, co w trakcie turbodrzemki. Tu już nie ma miejsca na opowieści. To po prostu trzeba przeżyć.


Waleczność

Wracając wspomnieniami do czasów nastoletnich staram się wymazać ten czas z pamięci. W szkole podstawowej i gimnazjum byłam nielubiana. By się dostosować zawsze robiłam to co mówili mi inni. Nie miałam własnego zdania, nie umiałam zawalczyć o siebie. 

Dopiero gdy zostałam mamą i odkryłam swe supermoce obudziła się we mnie lwica! 

Dotychczas szara myszka nabrała wiatru w żagle. Zrobiłam się śmiała i zaczęłam wykorzystywać swój potencjał. Nie wstydziłam się iść na rozmowę kwalifikacyjną, ani poznawać nowych ludzi, co wcześniej było poza moim zasięgiem.

Po przyjściu na świat każdej z moich pociech nabierałam rozmachu, stawałam się coraz bardziej waleczna. Nasze życie od dawna nie było usłane różami, zaczęła się walka o szacunek, spokój i harmonię. Co rusz musiałam stawać na wysokości zadania, bronić swoich poglądów wychowawczych dla  dobra dzieci. W końcu sytuacja tak się skomplikowała, że nie miałam wyboru. Podjęłam najtrudniejsza, odważna decyzję – odejść od męża. Tylko tak mogliśmy zdobyć wolność, której nam  brakowało. Gdyby nie dzieci i troska o ich dobro nie zdecydowałabym się na tak radykalne kroki. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że bycie mamą pozwoliło mi na walkę z przeciwnościami losu, wyrwanie się z toksycznych relacji. Życie samo zweryfikuje czy dalsza walka będzie już tylko tyczyć się błahostek.


Jestem mamą, a jakie są Twoje supermoce?

Jeśli dopiero przygotowujesz się do roli matki zapewniamy, że powyższe supermoce są realne i gwarantowane. Bez obaw, z pewnością staniesz na wysokości zadania i będziesz supermamą!

Jesteś już mamą? Koniecznie podziel się z nami, która z cech jest Twoją ulubioną. A może posiadasz dodatkowe supermoce, których nie ma przedstawionych w artykule?

W sobotę, dnia 11 marca 2017 roku w toruńskiej Kawiarni Pod Granatami odbyła się trzecia edycja organizowanych przeze mnie spotkań Blogilly pod nazwą: “Blogilly – Starcie Blogerów“.

Tym razem spotkanie przybrało zupełnie nową odsłonę. Głównym puntem programu poza luźnymi pogaduszkami, wymianą doświadczeń i zdobywaniem nowych znajomości był integracyjny quiz dotyczący szeroko pojętej tematyki blogów. Celem konkursu było zarówno sprawdzenie wiedzy uczestniczek w dziedzinie blogowania jak również uzupełnienie wszelkich jej braków.

W wydarzeniu wzięło udział dziesięć aktywnie prowadzących blogi kobiet w przedziale wiekowym od 15 do 35 roku życia. Wśród nich znalazły się:

Magdalena Szczęśniak – kartkazpasja.com

Ewa Kalina – ewakalina.blogspot.com

Patrycja Kalinowska – slaguu.blogspot.com 

Roksana Kalinowska – roksanakalinowska.blogspot.com

Izabela Kornet – thesecretofhealing.pl

 

Martyna Cysewska – m-artyna.blogspot.com

Elwira Charmuszko – spiked-soul.blogspot.com

Katarzyna Piasecka – blekitnypamietnik.blogspot.com

Monika Stefankiewicz – monaries.blogspot.com

Patrycja Rempalska – dressupwithpatt.blogspot.com

 

 

Poprzedzając relację z przebiegu spotkania wspomnę najpierw kilka słów o lokalu, w którym miałam okazję gościć uczestniczki.

Przytulne, klimatyczne, urządzone ze smakiem i gustem prawdziwego artysty wnętrze mimowolnie kusi do zajęcia jednego z wolnych stolików. Bogaty, lecz nie przesadzony barek rozprasza wszelkie nasze myśli koncentrując je na wyeksponowanych smakołykach. Za ladą czekają dwie przesympatyczne, bardzo kulturalne i znające się na rzeczy ekspedientki. Kawiarnia gwarantuje 100% zadowolenie z obsługi. 

Przy kubku aromatycznej, pobudzającej kawy, spędziłyśmy cudowne 3 godziny spotkania mierzone kawowym zegarem. Godziny tak na prawdę nie miały żadnego znaczenia. W leśnym klimacie, który zafundowały nam akcenty soczyście zielonego mchu czas odmierzałyśmy kolejnymi filiżankami kawy.

Choć nasze grono liczyło łącznie jedenaście osób, a przestrzeń była ograniczona czułyśmy się tam niezwykle komfortowo.

Nie obyło się także bez kupna jednej z kilku wyjątkowych herbatek (wiśnia w rumie), którą piję wieczorami wspominając jakże udaną sobotę.

Klimat kawiarni zdecydowanie odbił swoje piętno na fotografiach nadając im wyjątkową, wręcz wyczuwalną atmosferę jaka panuje w lokalu.

Zarówno jako organizatorka, blogerka i osoba prywatna z największą przyjemnością będę odwiedzać to miejsce! Na każdą okazję – zlot blogerek, spotkanie z przyjaciółką, randkę czy też samotną, reflerefleksyjną kawę – polecam!

PS. Nawet to, że dotarcie do kawiarni nie należy do najłatwieszych ma swoje zalety. By znaleźć lokal spełniający wszystkie moje preferencje wypadało się nieco natrudzić. Poza tym, ta cecha dodaje szczypty tajemniczości toruńskiej Kawiarni Pod Granatami!

Podobnie jak na dwóch poprzednich edycjach tak i teraz w spotkaniu udział brały blogerki o zróżnicowanym wieku. Gościłyśmy kobiety w przedziale wiekowym od piętnastego do trzydziestego piątego roku życia. Tematyki prowadzonych stron także znacznie od siebie się różniły, a mimo to bez żadnych przeszkód złapałyśmy wspólny język i potrafiłyśmy ze sobą współpracować.

Mile zaskoczona byłam faktem, iż do konkursu dziewczyny przystąpiły bardzo dobrze przygotowane. Spośród wszystkich uczestniczek nie łatwym zadaniem było wyłonić najlepszą trójkę. Jednakże po dwóch krótkich dogrywkach nareszcie przeszłyśmy do meritum spotkania: oficjalnego rozstrzygnięcia turnieju!

Po jednocześnie stresującej, zabawnej ale i (mam nadzieję) edukacyjnej grze przystąpiłyśmy do bardziej przyjemnych spraw – wymiana pacz
ek oraz luźne, babskie pogawędki. Chętne osoby przygotowały drobne upominki, które następnie w drodze losowania przekazywały wylosowanej blogerce. Wśród prezentów głównie królowały produkty handmade, co bardzo mnie ucieszyło!

Miałam tą przyjemność, iż dostałam aż dwa upominki! Książkę (którą planowałam kupić) pod tytułem “Sztuka kochania” Wisłockiej od Ewy, oraz dodatkowo zestaw dwóch laurek hand-made od Madzi.

Dziękuję raz jeszcze za wspaniałe upominki, za cudowną sobotę, przyjazną atmosferę, szacunek, złote myśli Ewy, za to, że nareszcie mogłam osobiście poznać Izę, za piękne słowa wsparcia od Magdy, dziękuję Kawiarni Pod Granatami za udostępnienie wspaniałego lokalu i niezawodną obsługę, dziękuję za pomoc ze strony Patrycji, dziękuję za fotografie wykonane przez Roksanę, dziękuję wszystkim razem i każdej z osobna za pełne zaangażowanie, dobrą zabawę i niezapomniane wspomnienia!

Widzimy się w maju!

 Medalistkami pierwszego turnieju: “Blogilly – Starcie Blogerów” zostały:

I miejsce – Magdalena Szczęśniak

autorka bloga: kartkazpasja.com

II miejsce – Katarzyna Piasecka

autorka bloga: blekitnypamietnik.blogspot.com

III miejsce – Elwira Charmuszko

autorka bloga: spiked-soul.blogspot.com

Pomimo tego, że jestem chodzącą marudą ubolewającą nad ciągłym brakiem czasu wcale nie brak mi pomysłów. Żyjąc w codziennym zgiełku moja kreatywność nigdy nie śpi. Nieustannie pracuje przez dwadzieścia cztery godziny na dobę podsuwając mi coraz to nowsze i bardziej zwariowane plany do zrealizowania. A ponieważ jestem uparciuchem w gorącej wodzie kąpanym, gdy czegoś bardzo chcę, nie bacząc na wszelkie trudności niezwłocznie się do tego zabieram!

W sierpniu zdecydowałam się podjąć ryzyko, jakim było zorganizowanie spotkania blogerek. Prawdę mówiąc nie sądziłam, że podołam oraz wypadnie ono tak dobrze! Poznałam grono wspaniałych ludzi, zyskałam nowe kontakty, doświadczenia oraz motywację. A co najważniejsze: z pozytywnym skutkiem stoczyłam walkę z moją nieśmiałością. To skłoniło mnie do kontynuowania owego przedsięwzięcia.

Dnia 10 grudnia 2016 roku, odbyło się drugie spotkanie blogerek w Bydgoszczy. Po raz kolejny miałam przyjemność zorganizować zlot trzynastu blogujących kobiet w niezwykle klimatycznej kawiarni Strefa! Tym razem w organizacji pomagała mi gościnnie Patrycja – autorka bloga Slaguu, która zdecydowanie stanęła na wysokości zadania. Jestem przeogromnie dumna i wdzięczna!

Na spotkaniu miałyśmy przyjemność gościć: 

ksiezycovapl

        Krystyna Polek                        Magdalena Szczęśniak                     Katarzyna Krawczyk

          Twardo na ziemi                        Kartka z pasją                           Never ending make up

                                                                           miękko w chmurach

ksiezycova

Martyna Cysewska                         Weronika Durszewicz                          Kamila Warczak

m-artyna                                          wersquu                                         camesss

ksiezycova

Klaudia Krużycka                        Elwira Charmuszko                       Katarzyna Piasecka

    Shiny Beauty                               Spiked-Soul                         Błękitny pamiętnik

ksiezycovapl

    Patrycja Kłodzińska                           Ewa Kalina                              Patrycja Kalinowska

    Kiudlis                                    Ewa Kalina                                      Slaguu

Wraz z uczestniczkami pomimo wielu różnic wiekowych, tematycznych i światopoglądowych udowodniłyśmy, że nie tylko jako blogerki, lecz także jako kobiety, bez trudu potrafimy się szanować, współpracować, pomagać sobie nawzajem oraz dzielić się doświadczeniem bez konkurencji i walki o dominację. Wykazałyśmy się dojrzałością i profesjonalizmem, a co najważniejsze – zyskałyśmy kolejne niezwykle cenne przyjaźnie międzyblogerowe!
Miałyśmy również zaszczyt wysłuchać panów Piotra Łokuciejewskiego oraz Adama Sułkowskiego – przedstawicieli platformy Reach a Blogger, zajmującej się pośrednictwem przy współpracy blogerów z firmami. Luźny, aczkolwiek bardzo rzeczowy i profesjonalny wykład nastawił nas pozytywnie na połączenie pasji z możliwością zarobku. Wiele cennych informacji, sprawiły, że wróciłyśmy do domów gotowe do działania! Dziękujemy!

Wspaniała kobieta Krystyna Polek, autorka bloga Twardo na ziemi miękko w chmurach, która była zarówno naszą uczestniczką jak i prelegentką, wygłosiła dla nas wykład: “W poszukiwaniu kreatywności – niezbędnik blogera”. Samo słuchanie Krysi było rzeczą niesamowicie przyjemną, a jej sprawdzone metody do pobudzania kreatywności – niezbędnej cechy u blogerów – przeszły moje najśmielsze oczekiwania! Nareszcie poznałam tajniki na szybkie uaktywnianie inwencji twórczej w sytuacjach kryzysowych! Rozwiązałam także swój odwieczny dylemat z wymyślaniem tytułów. Z całego serca dziękuję!

od-elwiry_-bydgoszcz-10-121

od-elwiry_-bydgoszcz-10-123

Sponsorami naszego spotkania byli: 

3697

Mexmo -polska marka kosmetyczna, przekazała na nasze spotkanie bogate zestawy kosmetyków do makijażu (konturówki, pomadki, cienie do powiek, podkłady, korektory, lakiery do paznokci, pudry).

Equilibra – lider produktów aloesowych sprzedawanych na całym świecie. Firma przekazała na akcję kosmetyki pielęgnacyjne (szampony do włosów, balsamy) oraz kosmetyki dla dzieci dla blogujących mam (oliwki, chusteczki nawilżane).

PUBLICAT S.A. – księgarnia internetowa prowadzona przez polską grupę wydawniczą. Dostałyśmy od niej książki z kategorii kryminał/thiller autorki Sophie Hannah: “Zamknięta trumna”.

JOICO – kalifornijska marka kosmetyczna stworzona przez fryzjera Steve Stefano, która zajmuje się produkcją kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji włosów. Na nasze spotkanie firma Joico przekazała pakiet perfum oraz myjące pianki do włosów.

MYSTERIOUS – to marka specjalizująca się w dodatkach do biustonoszy. Firma obdarowała nas niezwykłymi ozdobnymi ramiączkami.

Iva Natura – marka kosmetyczna zajmująca się produkcją kosmetyków na bazie esencji i olejków roślinnych pozyskiwanych z roślin uprawianych w chronionych ekosystemach. Firma ufundowała nam organiczne maseczki do twarzy.

Dante Bow Tie – firma zajmująca się produkcją prostych, ale wyrafinowanych i niezwykle eleganckich muszek zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. Przekazała na rzecz spotkania 5 sztuk muszek z najnowszej kolekcji.

 

od-elwiry_-bydgoszcz-10-122

I pomimo tego, że pogoda nie dopisała przez co byłam przesiąknięta deszczem do suchej nitki (leżę zasmarkana w łóżku pisząc ten post), w szalonym pośpiechu brutalnie okaleczyłam palec, nadwyrężyłam rękę taszcząc walizkę, która najprawdopodobniej ważyła tyle co ja sama (albo i więcej), jechałam ponad godzinę autobusem w obecności choroby lokomocyjnej, oraz spotkaniu towarzyszyło całe mnóstwo niedociągnięć to… jestem absolutnie szczęśliwa! Zdecydowanie warto było spędzić te pięć godzin w towarzystwie tylu wspaniałych ludzi!

Dziękuję także mojemu niezastąpionemu mężowi za wsparcie i wszelką pomoc!

Widzimy się ponownie w maju! ♥

 

Odkąd działam w sieci jako Księżycova, otworzyło się przede mną mnóstwo możliwości. Blogosfera zapewniła mi nie tylko moje małe miejsce w Internecie, ale również rozwijanie swoich pasji, samorealizację oraz zbieranie nowych doświadczeń. Jeszcze 1,5 roku temu nawet nie przyszłoby mi do głowy, że już niebawem wydam własną książkę, będę rozwijać się w wyuczonym zawodzie. Nie potrafiłam nawet oficjalnie nazwać się “blogerką”… Dziś jestem dumna z tego, co robię. Osiągam wyznaczone cele, walczę ze swoimi słabościami, organizuję spotkanie blogerów i… Nie kryję się z faktem, iż jestem blogerką!
Dnia 13 sierpnia 2016 roku w bydgoskiej kawiarni Strefa, miało miejsce pierwsze organizowane przeze mnie spotkanie blogerek. Jako blogerka (jeszcze) małego formatu mogę śmiało stwierdzić, że rzuciłam się na głęboką wodę. Innymi słowy: nie wiem co mi strzeliło do głowy, by podjąć się takiego przedsięwzięcia bez żadnego doświadczenia w tymże temacie. Na ogół zawsze odgrywałam role drugoplanowe, bezpiecznie wtapiałam się w tłum, lecz tym razem było zupełnie inaczej. Postanowiłam skonfrontować się z własnym lękiem przed publicznymi wystąpieniami i…         …dałam radę! 🙂

Organizacja spotkania nie należała do najłatwiejszych, lecz jak mawiają: dla chcącego nic trudnego, (choć w moim przypadku raczej powiedziałabym: dla upartego nic trudnego). Chętnych uczestników na spotkanie było na prawdę co nie miara, zatem wyłoniłam tylko dziewięć osób, które oficjalnie zostały zakwalifikowane na spotkanie. Niewielka liczba uczestników zapewniała mi możliwość zapanowania nad towarzystwem w sytuacjach kryzysowych.

Uczestniczki spotkania:

 
Kamila Warczak         Martyna Cysewska      Monika Rehmus         Sylwia Szumińsk
  camesss                         m-artyna               moniquerehmus             sszuminska
 
Angelika Jeżyńska   Patrycja Kalinowska     Marta Poćwiardowska   Roksana Kalinowska
    chucky19                         slaguu                            atramka             roksanakalinowska
 
 
Jak już wspomniałam spotkanie zgodnie z planem odbyło się 13 sierpnia br w samo południe w Strefie przy ul. Długiej. Kawiarnia okazała się niesamowicie przytulna, przestrzenna i klimatyczna. Lokal idealnie nadał się na naszą akcję, zaś obsługa nie do końca spełniła moje oczekiwania.

 

Spotkanie rozpoczęłyśmy od wykładu na temat: “Jakości i bezpieczeństwa stosowania suplementów diety”, które wygłosiła przemiła przedstawicielka firmy Pharma Nord i dietetyk – pani Izabela Stańczyk. Tematyka prezentacji bez wątpienia zaciekawiła każdą z nas niezależnie od wieku czy zainteresowań. Dowiedziałyśmy się o niezwykle istotnych sprawach, takich jak dokładne sprawdzanie składu suplementów i analizowanie tych informacji z rzeczywistą gramaturą preparatu, jak również przestrzegano nas przed zażywaniem fałszywych farmaceutyków, gdzie zamiast witamin występują nawozy roślinne bądź tynk…

 

 

Tuż po udanym wykładzie przeszłyśmy do kolejnej części tj. poczęstunku oraz rozdania i omówienia paczek sponsorskich (a trochę ich było!). Spośród wielu ofert, wybrałam czternaście firm: PharmaNordLunallyEveline CosmeticsCD kosmetykiTovagoPopCropRaw & HappyOuhmaniaAkatjaPromeesHelionKarmeloweDwie KropkiNanobytes, gdzie królowała żywność i kosmetyki.

 

Ostatnim etapem naszego zgromadzenia były luźne pogawędki na temat (rzecz jasna!) blogowania. Każda uczestniczka brała czynny udział w dyskusji, co mnie ogromnie ucieszyło. Udowodniłam nie tylko sobie, ale i całej ekipie, że blogerzy nie powinni ze sobą rywalizować pod żadnym możliwym aspektem, a zwłaszcza ze względu na podobieństwo naszych stron, wiek, wizerunek czy styl bycia. W spotkaniu brały udział blogerki od piętnastu do dwudziestu trzech lat, zatem przedział wiekowy był duży, a mimo to bez najmniejszych problemów złapałyśmy wspólny język. Mówiłyśmy otwarcie o naszych sukcesach i porażkach, nie ukrywałyśmy zdobytych doświadczeń i porad, jakie zyskałyśmy działając w świecie blogosfery. W ten oto sposób nasze spotkanie przedłużyło się o całe 45 min!

Dziękuję wszystkim i każdej z osobna, za udział w spotkaniu. Dziękuję za miłą atmosferę, za pomoc w organizacji, za wyciąganie mnie z opresji i zaangażowanie. Dziękuję za to, że doceniłyście moje starania i wyraziłyście chęć uczestnictwa w kolejnych spotkaniach!

Dziękuję!