Tag

natura

Browsing

Co wspólnego ma Księżyc z naszą urodą? Obydwoje są dziełem Matki Ziemi. Niejednokrotnie zostało udowodnione, że nasz naturalny satelita oddziałuje na zjawiska pogodowe na naszej planecie. Nawet zwierzęta i my – ludzie – jesteśmy pod jego wpływem. Jakość snu, poziom energii, stan skóry, a nawet gospodarka hormonalna mogą mieć związek z trwającą fazą srebrnego globu. Jednak najbardziej fascynujący jest jego związek z kobiecością. W astrologii Księżyc stanowi symbol kobiety. Swego czasu nosił nawet miano miesięcznika. Nazwa ta powstała od cyklu menstruacyjnego, który zwykle trwa 28 dni. Taki sam czas Księżyc potrzebuje na okrążenie Ziemi. Zastanawiające, czyż nie? A zatem istotnym elementem w pielęgnacji jest śledzenie cykli księżycowych i dostosowywanie do nich wszelkich zabiegów kosmetycznych. Dzięki współgraniu z Księżycem szybko i skutecznie osiągniemy zamierzone efekty i wydobędziemy swoje naturalne piękno.

Maseczki to zdecydowanie moi ulubieńcy wśród kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Uwielbiam odprawiać ten rytuał. Jednak to, po jaki rodzaj maseczki sięgam uzależnione jest przede wszystkim od panującej fazy Srebrnego. Z moich obserwacji wnioskuję, że nieliczne grono przedstawicielek płci pięknej zdaje sobie sprawę tej zależności. W związku z tym przygotowałam ściągę, zawierającą przepisy na naturalne domowe maseczki wraz z przypisaniem ich do poszczególnych faz Księżyca.

Księżyc w nowiu – oczyszczanie

Nów to idealny czas na szeroko pojęte oczyszczanie. Możemy w tej fazie za pomocą ziołowych miksturek oczyszczać cały organizm ze szkodliwych toksyn, a także skórę twarzy i ciała z martwego naskórka, bakterii i wszelkich zanieczyszczeń. Dzięki tym zabiegom wkroczymy w nowy cykl odświeżeni, co z pewnością przełoży się na nasze samopoczucie.

Żelatynowy pell-off:

  • 1,5 łyżki żelatyny,
  • 1/3 szkl. ciepłego mleka,
  • ok. 5 kropel olejku herbacianego.

Mleko podgrzewamy i dodajemy do niego żelatynę. By roztwór stał się jednolity możemy połączyć składniki w kąpieli wodnej. Na koniec dodajemy olejek. Ja osobiście nie znoszę smrodku żelatyny, więc zabijam go aromatem z olejku. Całość (dopiero gdy temperatura mikstury jest letnia!) nakładamy na całą twarz omijając rzecz jasna oczy oraz brwi. Czekamy, aż całość zastygnie i zacznie odchodzić. Ściągamy maskę wolno, bez gwałtownych ruchów. Po zabiegu nakładamy krem nawilżający lub ulubione serum.

Żelatyna ma właściwości wygładzające, ujędrniające, nawilżające i przeciwzmarszczkowe. Mleko zaś wyrównuje poziom pH skóry, łagodzi podrażnienia i oczyszcza pory. Olejek herbaciany to mój ulubieniec. Leczy podrażnienia, oparzenia i zmiany trądzikowe. Działa przeciwzapalnie oraz dezynfekująco.

Księżyca “przybywa” – nawilżanie i odżywianie

Kiedy na niebie zaczyna gościć cieniutki Księżyc, którego każdej nocy przybywa to znak, że mamy idealny czas na maseczki ujędrniające, dogłębnie nawilżające, wygładzające i wzmacniające kondycję skóry. Nasz organizm w tej fazie zaczyna gromadzić energię, która może okazać się przydatna na czas pełni. Kiedy naturalny satelita świeci nad nami w pełnej okazałości, może niekorzystnie wpływać na nasz sen i funkcjonowanie. To często doprowadza do zmęczenia i bezsenności, a to niestety zwykle przekłada się na stan cery.

Awokadowe nawilżenie:

  • 1/2 dojrzałego, rozgniecionego awokado,
  • pół łyżeczki soku z cytryny,
  • białko jajka kurzego,
  • łyżka miodu lipowego.

Dojrzałe awokado rozcinamy na pół, usuwamy pestkę. Następnie wyciągamy owoc ze skórki i rozgniatamy go widelcem na jednolitą papkę. Dodajemy świeżo wyciśnięty sok z cytryny, białko jajka kurzego oraz łyżkę miodu lipowego. Całość dokładnie mieszamy do połączenia się składników. Jeśli chcesz uniknąć grudek możesz zblendować całość by uzyskać jednolitą konsystencję. Mieszankę trzymamy na twarzy przez 10-15 minut, po czym zmywamy letnią wodą.

Awokado przyspiesza gojenie się ran, opóźnia proces starzenia się skóry, regeneruje, wygładza oraz działa przeciwzapalnie. Cytryna prócz antybakteryjnego zastosowania, złuszcza martwy naskórek i rozjaśnia przebarwienia. Białko natomiast zmniejsza obrzęki oraz neutralizuje zaczerwienienia. I ostatni składnik – miód działa przeciwzapalnie, nawilżająco i kojąco.

Pełnia – regeneracja

Pełnia to z pewnością wyjątkowy, wręcz baśniowy czas, gdzie magia zdaje się ożywać. Jednakże zdecydowana większość ludzi nie do końca cieszy się z tego zjawiska. Srebrny w swej pełnej okazałości ma w zwyczaju płatać nam figle. Brak koncentracji, huśtawki nastroju, poddenerwowanie i senność to zaledwie kilka możliwych objawów. W związku z tym to idealny czas na odpoczynek, regenerację i relaks. Warto jest wyciszyć się: nałożyć kojącą maseczkę i z lampką wina zanurzyć nos w dobrej lekturze.

Rumiankowa owsianka kojąca:

  • 2 saszetki suszu rumiankowego,
  • 1 łyżka miodu lipowego,
  • garść blendowanych płatków owsianych,
  • 1/4 szkl. wrzątku

Płatki owsiane blendujemy by uzyskać drobny proszek. Susz wraz z owsianką zalewamy odrobiną wrzątku. Parzymy składniki przez kilka minut. Dodajemy do powstałej masy miód i mieszamy. Kiedy składniki się połączą nakładamy maseczkę na twarz. Miksturkę trzymamy przez około 15 minut. Następnie ściągamy papkę chusteczką, a pozostałości zmywamy letnią wodą.

Rumianek przede wszystkim ma działanie antybakteryjne, zmiękczające oraz rozjaśniające (jego susz bardzo ładnie pachnie przywołując wspomnienia z dzieciństwa). Ponadto zwalcza wolne rodniki. Płatki owsiane zaś opóźniają proces starzenia się skóry oraz goją wszelkie zmiany skórne. Miód dogłębnie i ekspresowo nawilża i koi. Maseczka ta głównie sprawdzi się u osób, które zmagają się z przesuszeniem, trądzikiem i przebarwieniami. To mój faworyt jeśli chodzi o maseczki domowej roboty.

Księżyca “ubywa” – wygładzanie, ujędrnianie

Gdy widoczność Księżyca maleje zyskujemy najlepszy czas na odchudzanie i modelowanie zarówno twarzy jak i całego ciała. W tej fazie nasz organizm nie gromadzi tyle energii co podczas “przybywania”, a to pozytywnie przekłada się na wyżej wymienione zabiegi. A zatem pasty, peelingi, masażery i szczotki w ruch!

Peeling kawowy na bazie aloesu:

  • 2 łyżki żelu aloesowego,
  • 1 łyżka kawy,
  • szczypta cynamonu.

Teoretycznie można użyć świeżych, lecz zdecydowanie preferuję opcję zero waste, czyli użycie zaparzonych wcześniej ziaren po smakowitej kawie. Kawę wraz z cynamonem zalewamy żelem aloesowym. Całość mieszamy aż składniki będą się łączyć, lepić w całość. Peeling nakładamy na oczyszczoną twarz i wmasowujemy drobinki okrężnymi ruchami tak, by dotrzeć do wszystkich zakamarków. Masaż powinien być wykonywany łagodnie i dokładnie przez około 5-8 minut. Peeling świetnie sprawdza się nie tylko na twarz, ale i na całe ciało.

Szczególnie wychwalany w ostatnim czasie aloes dotlenia skórę, działa ściągająco i łagodząco. Kofeina zawarta w kawie wygładza i ujędrnia, a masaż kawą pobudza ukrwienie. Cynamon nie dość, że urozmaica domowe spa poprzez przepiękny aromat to dodatkowo działa antyseptycznie i przeciwbakteryjnie.


Mimo, że powyższe wskazówki brzmią dość magicznie zapewniam, że to nie bajki. Gwarantuję, że dostosowując zabiegi pielęgnacyjne do faz Księżyca uzyskasz najlepsze efekty. Poza tym, życie w zgodzie z naturą zawsze się opłaca!

Jeśli nie orientujesz się jaka obecnie panuje faza Księżyca, nie jesteś w stanie zaobserwować go na niebie, możesz sprawdzić to w kalendarzu lub w sieci (np. tutaj fazyksiezyca24.pl).

Kosmetyki Lily Lolo

To, co lubię w kosmetykach, to naturalność, wysoka jakość, mają nie pogarszać stanu naszej skóry, a wręcz jej służyć, oraz najlepiej, by nie były testowane na naszych małych przyjaciołach. Każdy z tych punktów jest dla mnie bardzo istotny.

Jak powszechnie wiadomo – wszystko, co naturalne jest dla nas jak najbardziej korzystne. Od lat staram się wyznawać tą zasadę. Dzięki temu prędko zaczęłam odkrywać i co ważniejsze doceniać jak wiele dobrego daje nam Matka Natura. Niekoniecznie fanatycznie, aczkolwiek na miarę swoich możliwości będąc na zakupach skupiam się głównie na naturalnych produktach. Dbam o to nie tylko w kwestii żywieniowej, ale również w sferze kosmetyków, jakie wybieram do pielęgnacji własnej, córeczki, czy męża. I jak się (nie po raz pierwszy w życiu) okazało – w prostocie tkwi siła. Idąc tym tropem trafiłam na kolejne cuda natury – rafinowane i tłoczone na zimno, w 100% naturalne oleje marki NaturalME.

Olej z czarnuszki

Tłoczony na zimno, Olej z czarnuszki zwany złotem faraonów wygładza i przyśpiesza gojenie się skóry. Wspomaga walkę z niedoskonałościami skórnymi i trądzikiem. Wzmacnia włosy. Zapobiega nadmiernemu ich wypadaniu. Trądzik, wypadające włosy? Od razu czułam, że czarnuszka trafi w samo sedno moich kosmetycznych problemów. PoMajkowy trądzik zdecydowanie się u mnie zmniejszył już po 5 dniach stosowania specyfiku! Magia!

Olej macadamia

Naturalny olej rafinowany z orzechów macadamia uelastycznia oraz regeneruje zniszczoną i podrażnioną skórę. Ma bardzo silne działanie antycellulitowe. Po zaledwie kilku użyciach zauważalnie zmniejsza widoczność blizn, a także rozstępów. Aktualnie jestem cztery miesiące po porodzie, a moje rozstępy nadal są bardzo widoczne. Olej macadamia przez trzy dni stosowania znacznie je rozjaśnił, przez co stały się mniej zauważalne. Już go kocham!

Olej ze słodkich migdałów

Naturalny olej rafinowany ze słodkich migdałów dzięki dużej zawartości witaminy E ma działanie głęboko nawilżające. Pozwala utrzymać dobrą kondycję skóry całego ciała. Wyrównuje niedoskonałości. Olej ten stosowany może być także do kąpieli niemowląt i dzieci za co należy mu się duży plus. Zarówno ja jak i Majka cieszymy się z “migdałowych kąpieli” i aksamitnie miękkiej skóry.

Olej z dzikiej róży

Tłoczony na zimno, Olej z dzikiej róży pielęgnuje skórę suchą i dojrzałą. Zawiera dużą ilość witaminy C. Zapobiega starzeniu się skóry. Rozjaśnia przebarwienia i wyrównuje koloryt. Przywraca świeży i zdrowy wygląd. Dzika róża od lat jest mi przyjaciółką. Ubóstwiam wszelakie kosmetyki różane, zatem olejek z dzikiej róży w mig mianowany został moim faworytem.

Podsumowując: oleje nie tylko mają cudowne właściwości, które zdobią etykiety lecz przy regularnym stosowaniu na prawdę przekładają się na rzeczywistość. Są bardzo wydajne, tanie, bezpieczne i… Naturalne! Marka NaturalME cechuje się gustownymi i minimalistycznymi etykietami, które od razu podbiły moje serce. Oleje zaś zamknięte zostały w małe, urocze i poręczne słoiczki z pipetkami, ułatwiającymi do maksimum ich aplikację. Polecam!

 

Post napisany we współpracy z marką:

NaturalME logo